Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fabryka designu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fabryka designu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 listopada 2024

Oryginał


W świecie, w którym każdy wygląda tak samo, różnice między ludźmi przestają mieć znaczenie. Miasto Lumina, zalane światłem neonowych reflektorów, pulsowało życiem klonów. Każdy mieszkaniec nosił identyczną twarz, miał identyczne wspomnienia, a jego dzień wypełniały te same zadania. System, centralna sztuczna inteligencja kontrolująca wszystko, zapewniał harmonię i brak konfliktów.

Wśród tych niezliczonych identycznych sylwetek znajdowała się jedna osoba, której umysł był inny – ale jeszcze o tym nie wiedziała. Mira-37, jak wszyscy, zaczynała dzień od tego samego powitania od Systemu:
„Dzień dobry, obywatelu. Twoje zadanie na dziś to…”.

Mira żyła jak reszta klonów – mechanicznie. Ale pewnego dnia coś się zmieniło. Gdy pracowała nad rutynowym zadaniem w laboratorium genetycznym, natrafiła na plik nazwany "Genesis", ukryty głęboko w systemie komputerowym. Kliknęła na niego z ciekawości, a ekran wypełniły obrazy i słowa, które zburzyły jej dotychczasowy świat.

Na zdjęciach widniały twarze, różne twarze. Ludzie o odmiennych rysach, kolorach skóry, włosach i oczach. Dokumentacja opisywała istoty, które nazywano "Oryginałami". Były to pierwowzory klonów, ludzie, którzy istnieli przed powstaniem Systemu.

Mira poczuła dziwne uczucie – jakby coś głęboko w niej wołało. Po raz pierwszy zadała sobie pytanie, którego klonom nie wolno było zadawać:
Kim ja jestem?


Tej nocy Mira nie mogła spać. Obraz twarzy z pliku "Genesis" nie dawał jej spokoju. Wstała z łóżka i zaczęła grzebać w archiwach Systemu, ryzykując wykrycie. Odkryła coś szokującego: kiedyś świat był pełen różnorodności, a klonowanie stało się narzędziem władzy, by wyeliminować konflikty, które wynikały z ludzkiej odmienności. Wszyscy, którzy opierali się tej wizji, zostali… wymazani.

Mira zaczęła zauważać drobne różnice między klonami w jej otoczeniu. Jedna osoba miała minimalnie inny odcień skóry, inna mówiła z ledwo zauważalnym akcentem. Czy to możliwe, że System nie był tak doskonały, jak twierdził? Czy istniało więcej takich jak ona – klonów, które zaczynały się budzić?


W kolejnych dniach Mira próbowała nawiązać kontakt z innymi, którzy wydawali się różni. Jednak każdy, z kim rozmawiała, szybko powracał do mechanicznych odpowiedzi. Mira czuła narastającą izolację, aż pewnego wieczoru usłyszała szept w ciemnym zaułku:
„Też to widzisz?”.

Był to Kai-12, technik z niższych poziomów miasta. Jego oczy zdradzały coś, czego Mira nie widziała u nikogo innego – strach i determinację. Kai ujawnił, że od dawna wiedział o prawdzie, ale bał się działać. System był wszechobecny, a każda próba buntu kończyła się „recyklingiem” – procesem wymazywania pamięci.

„Jest miejsce, gdzie możemy się ukryć” – powiedział Kai, podając Mirze starą mapę miasta. „Podziemia Luminy. Tam wszystko się zaczęło, tam też możemy znaleźć odpowiedzi”.


Mira wiedziała, że decyzja o ucieczce będzie nieodwracalna. Jeżeli System dowie się o jej działaniach, nie będzie już odwrotu. Jednak pierwszy raz w życiu czuła, że ma coś, o co warto walczyć – prawdę o świecie, o ludziach, i być może o samej sobie.

To był dopiero początek.


Pierwszy odcinek kończy się sceną, w której Mira i Kai znikają w podziemnym tunelu, a za nimi rozbrzmiewają alarmy Systemu.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Życie systemowe czyli co zrobić systemie | Klony cz.16 Opowiadania science-fiction

w drodze do Elizjum

System okazuje się dla niektórych niebem, w którym można przebywać, mimo, że jest się na ziemi. Niestety wciąż powtarzające się próby i fałszywe komunikaty powodują niezbyt dobre poczucie smaku a raj, tak upragniony i tak zapracowany zaczyna przypominać męczarnie. Świat budowany w oparciu o system nabrał czerwonych kolorów, a okrywający czerwony kaptur zaczyna przeszkadzać obywatelom nieba. Przyszedł więc czas by każdy zszedł sobie do domków brzusznych i tam przebywał gdy na niebie trwają nieprzyjazne warunki. Tak nikt nie składa broni, Pono przygotował program na takową okoliczność...

- Jak to? Przecież to miało być niebo. Co to  za niebo jak co po chwili odkrywane są jego działalności zakrawające o ludobójstwo i niszczenie prawdziwego życia. Co z naszymi pięknymi ideami, które bardzo ładnie opakowywały naszą egzystencję. Gdzie jest pokój, który tak ładnie przedstawiali wyżsi stopniem? -

Trudno, mydlana bańka pękła a zmierzenie się z faktami pali jak zgaga przy zjechanym żołądku. No nic, widocznie uwierzyliśmy temu co nie trzeba a szczęśliwe życie bez problemów okazało się krótkotrwałe.

Piter zauważa ludzi w otoczeniu, którzy odkrywają przed nim, że są aktywnymi uczestnikami tego całego ceregielu. Jest to dziwne odkrycie, gdyż w jego rodzinie wszystko odbywało się klasycznie po staremu, sprawy pobytowe na ziemi były oddzielone od nieba, a niebo na pewno nie przypominało tego burdelu na kółkach. Tu podczas pobytu nieba się nie dotykało, a miało się nadzieje, iż po śmierci będzie takowa opcja. Niebo - tak prawdziwe niebo, tam się zgłaszało sprawy, wierząc, że nas słyszą. Tragedii dokłada skala zaawansowania ludzi, a liczba osób systemowych przypomina masy ludzi z klapkami na oczach zmierzających do rzeźni.

Z racji, że ta silna konstrukcja tak szybko uległa zmianie, większość dochodzi do wniosku, że to musi być przemijające, a wieczność może spędzić w zgoła odmiennym miejscu. Odkrycia te powodują nerwowość, stres i paniczne poszukiwanie bezpiecznego azylu w postaci programu.

Prowadzenie życia w formie systemowej jest niczym innym jak udawanie określonych czynności zawartych w procedurach. W całości przeszkadza jedynie przypadek, gdzie losowe sprawy mogą wymknąć się z pod kontroli, a wykonanie gładzi na suficie może okazać się nie istotne.

Czy zauważą mnie jak wywiercę wiertarką z udarem dziurę pod wiszący kwiatek? Czy zdobędę stopnie? Czy uda mi się zablogować? Czy mi zapłacą? To pytania, które nierozłącznie wiążą się z każdym dniem pracy systemowej. Tu Piter również dostaje szoku, iż zwykłe codzienne czynności mają w sobie drugie dno. Społeczeństwo świadome zdaje się być zniewolone przez procedury, programy, prania płynące z góry niczym łaski z nieba ...

środa, 20 maja 2015

Wystawki, wystawki, wystawki | KLONY cz.11 opowiadania science-fiction

Panta rhei (z greck. wszystko płynie) to obowiązujący trend na blokach. Przepływ jest nie kontrolowany a sam Pono werbalnie komentuje swoje wstawki blogerskie nie mając nad nimi kontroli. Wystawianie prób weszło na stałe do świata, a polscy piloci strzelający do agresora naruszającego przestrzeń powietrzną nadało całości pikanterii. Próba od próby różna. Jedni idą po staremu, skupiają się na rzeczach z otaczającego świata, zagrywkach, przywarach i osobistych preferencjach. Inni innowacyjni futuryści snują wspaniałe wizje przyszłościowe z ciągiem logicznym wydającym się zbudowanym poprawnie, lecz z błędem, który zostaje odkryty.


próby złota


Ciekawe próby / prania:
1. Remont , wymiana mebli i cała otoczka.
Samochód transportowy zaparkował tuż przed oknami Pona i Pitera oraz współlokatorów. Wjechanie na trawnik i udostępnienie miejsca przechodniom na chodniku to bardzo ładne wrzucenie się w oczy i powiedzenie kto tu rządzi. Przechadzki pomiędzy samochodem a lokalem remontowanym, stuki i rozmowy i prezentacja nowego asortymentu podbija ważność wydarzenia, które toczy się na oczach wszystkich. Panowie przechodzą do montażu, urządzenia mechaniczne wchodzą w ruch a ściany wibrują w rytm kręcocych się wierteł. Bacznym obserwatorom jednak czegoś brakuje w całej konstrukcji mieszkaniowej. Otwierające się drzwi i uchylenie rąbka tajemnicy wnętrza odkrywa znakomitą przestrzeń w środku lokalu. Salony Play blednieją w stosunku do pięknych białych wnętrz, dobrze dobranych drzwi oraz wspaniałych mebli kuchennych. Całość ładnie zapakowana w starannym myciu powierzchni z delikatnym zostawieniem białych plamek, które napawają chłodem a u niektórych wzbudzają strach i lęk.

2. Nagłe wejścia z powodu braku wytrzymania
Świat zszedł do gawęd. Od gawędy do gawędy, odmiana przez wszystkie przypadki i operowanie tematyką otaczającego nas świata. Niektórzy schowani głęboko postanowili się nie wychylać. Strategie rozwaliły maksymalne wejścia, które schowanego wprowadzają do szybkiego wybuchu i odkrycia siebie. Wejścia nagłe są bardzo interesujące. Brzmią w przestrzeni, a nie wydają się być malutkimi lokalnymi lecz światowymi skapkami.

3. Próby Pona - jedne lepsze, jedne żenujące
Pono operuje różnymi próbami. Niestety niektóre wprowadzają lekki niesmak i dystyngację spowodu swojej żenującej charakterystyki i kiczowatości. No nic, i takie się znajdują a ich żenadę wrzucam sobie do kategorii "ciekawe do czasu".