„Nie możemy zostawić ich tutaj bez planu,” powiedział Kai, patrząc na klony, które powoli zaczynały się rozchodzić w różnych kierunkach, jakby badały nową rzeczywistość.
„Musimy znaleźć sposób, żeby im pomóc,” odpowiedziała Mira. Jej głos był pełen determinacji, ale widać było, że zmęczenie daje się jej we znaki.
W oddali pojawiły się pierwsze oznaki ruchu – małe grupki ludzi, którzy przetrwali apokalipsę, zaczęły zbierać się w ruinach. Kai zmrużył oczy, obserwując zbliżających się ocalałych.
„Myślisz, że zaakceptują klony?” zapytał.
Mira westchnęła. „Nie wiem. Ale musimy spróbować.”
Jedna z kobiet zbliżyła się do Miry i spojrzała jej prosto w oczy. „Ty... jesteś inna niż my,” powiedziała. Jej głos brzmiał niepewnie, ale bez agresji.
„Tak,” odpowiedziała Mira, delikatnie. „Ale teraz wszyscy jesteśmy częścią tego samego świata. Musimy się zjednoczyć, jeśli mamy przetrwać.”
Mira i Kai podjęli decyzję o założeniu nowego schronienia – miejsca, gdzie ludzie i klony mogliby współpracować. Ocalali powoli zaczęli dostrzegać, że klony, choć stworzone sztucznie, miały uczucia i emocje, które czyniły je bardziej ludzkimi, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.
Wspólnie zaczęli odbudowywać świat, cegła po cegle, z nadzieją na przyszłość, w której podziały przestaną istnieć.
„To dopiero początek,” powiedziała Mira, patrząc na rosnącą społeczność.
Kai uśmiechnął się. „Nowa epoka.”









