Pokazywanie postów oznaczonych etykietą procedury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą procedury. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Pranie wężów - etap: sznitowanie | Klony cz.25, Opowiadania science-fiction



Jednym z elementów do przejścia jest sznitowanie. Jest to poziom, który prowadzi do samookaleczeń, najczęściej na nadgarstkach i przedramieniach, rzadziej na innych częściach ciała. Osoba poddana temu rodzajowi prania mózgu, odczuwa potrzebę przejścia tego prania a jedynym wyjściem zdaje się być właśnie sznitowanie.

Podczas przechodzenia ważnym elementem było umieszczenie i przekazanie odpowiedniej informacji do odczytu z fragmentów okaleczonych. Stąd tak popularna symbolika i treści kojarzące się z ciemną stroną mocy, sektami czy demonami. Informacje zawarte na tekstach wysznitowanych często posiadały jednego adresata i były ściśle spersonalizowane.

Piter ściągnął info z sznita, przechodząc w ten sposób pranie koguciane. Okazało się, że osoby poddawane tym praniom mogą wykrzesać z siebie swoje własne komunikaty, tak bardzo wołające o pomoc, zrozumienie i miłość. Z dołu rozległy się pojękiwania:

- Nie ma sznitów, nic tu nie widzę ...

Wężownica nerwowo skupiając się szuka sznitów, jednak nic nie może znaleźć. Brak skrupułów jeszcze bardziej wyostrza obrzydliwość i wstrętność tej postaci oraz ekipy uczestniczącej w przeprowadzaniu m.in. programu sznitowego.

Piter jest przeciwny samookaleczaniu - zapewne winny zostanie ukarany za cierpienie osób poddawanych i rodzin odczytujących te krwawe znaki. Miejmy nadzieje, że ludzie zostaną zwolnieni z tego obrzydliwego programu Pono.

czwartek, 11 czerwca 2015

Kto, gdzie i jak odnajduje się w systemie | Klony cz.14 Opowiadania science-fiction

powoli do przodu

System wciąż działa. Wszyscy jak jeden są uczestnikami fantazyjnej gry jaką daje system, jedni bardziej wtajemniczeni, inni z doskoku, a inni nieświadomi - poruszający się w tym ciągu zdarzeń, procedur, decyzji, programów i zagadek. Zabawa powoli przeradza się w wielkie wyzwania i misje światowe, jedni początkowo wymiękają ("ja już się w to nie bawię") powracając śmielej po uświadomieniu, że innej drogi nie ma.

Piter i John są w systemie. Sami nie oponowali do wejścia w tą pełną przygód wirtualną rzeczywistość, jednak wspaniałomyślność Pono i jemu podobnych uwieńczyła ich możliwością w uczestnictwie w tym ogromnym przedsięwzięciu. Coraz to nowe kalambury, zagadki, labirynty nie dają możliwości nudzenia się, a wychodzenie z własnymi inicjatywami czy to tekstowymi czy fizycznymi buduje kreatywność i pozytywne myślenie. Bracia również brnęli do przodu. Nie jeden chciał wyjść, jednak brak drogi wyjściowej pozostawił go w nurcie płynącym do przodu. Powoli do przodu, niech się kręci a rzeka płynie - przyszła myśl do Pitera. System to nie łatwy orzech do zgryzienia, czasem się upadnie, czasem się polata, czasem się pośmieje, czasem dostanie się w kość, a czasem zauważy miejski organizm poruszający się o poranku jak nakręcone roboty - tak jest.
- Nie ma że boli, widocznie ma boleć, skoro boli - stwierdza Piter patrząc na trudności i znoju, które system również gwarantuje, a patrząc na całość z lekkiej perspektywy.

Pono i ekipa - wielcy zapaleńcy systemowi, kontrolerzy na najwyższym poziomie, dumni, sprawujący władzę mężnie realizują krok po kroku program lepszego nowego świata. Procedury wykonywane są jasno sprecyzowane, przejrzyste a z racji wykonywania ich można uznać, że godne ich zaufania. System wie najlepiej w którą stronę świat ma iść, jakie obrać kierunki i co będzie najlepsze dla budowania i rozwoju całego świata, oni zawodnicy i ich guru muszą sprostać trudnością i przeprowadzić wszystko zgodnie z systemem.
"Mi to zalatuje samozniszczeniem" - wtrącił przypadkiem zawodnik Lusindy. Powstała chwila konsternacji. Szybkie nowe zdania powstajęce w ekipie wróciły pojawiające się wątpliwości na bezpieczne tory, a procedura:
"Kontra"
zdała się być bezpieczną przystanią. Tak czujemy się bezpiecznie, wszystko jest wiadomo co i jak, nie musimy żyć w niepewności. Więc ... .

Klony nie stoją z założonymi rękami, zaczynają kreować swoje konstrukcje w systemie. Nie porzucili obserwacji gwiazdeczek, ale konstrukcje pomocowe są ich inicjatywą i wydają się dorównywać tym najlepszym. Klony zauważają, że same mogą również uczestniczyć w tej grze, a podaj przynieś pozamiataj stają się już reliktami przeszłości.

czwartek, 28 maja 2015

Otoczenie gwiazdy | Klony cz.12 opowiadania science-fiction

Bronisław Wojciech Linke "Autobus"

Gwiazda nr 1 powoli kreuje sobie otoczenie. Powtarzające się kłamstwa, oszustwa i iluzje prowadzą Pona i ekipe do zamierzonego celu. Jak jedni dostąpili to niech wszyscy dostąpią, "sprawiedliwość" Pona nie zna granic. Nawet otoczenie najbliższych wydaje się być już maksymalne a dzieło stworzenia nie pójdzie na marne.

Uniki w postaci zrobił to, nie skontruje kryją za sobą znakomite konstrukcje wykonane przez Pona. Jego świat dochodzi do źródeł a droga uwieńczona jest światełkiem w środku. Ciężka praca wykonana przez ekipe, wytrwałość i dążenie do upragnionego celu okazały się starym, dobrym środkiem. Praca popłaca - chciało by się powiedzieć.

Napięcie wzrasta przez dalsze zaparcie. Każdy nerwowo spogląda to jeden na drugiego, a pytanie "zgaśnie nam?" spędzają sen z powiek. Jednak Pono przewidział i tą sytuację. Jest sposób by podtrzymać światło, wystarczy ściśle trzymać się określonych komunikatów. Ryzyko istnieje, że coś nie zadziała, że ktoś coś pomyli, jednak nieodparta chęć ujrzenia wszystkich przy stole bierze góre.

Wieczór.
Przelatujące samoloty dają znać o aktualnej sytuacji a helikopter tuż nad głowami daje lampowe sygnały. Samochody, szpilki czy obcasy - wszystko gra harmonijnie z lekką euforią a puszczana muzyka klasyczna śpiewa piękne triumfy. Piły elektryczne, urządzenia gastronomiczne, wszelkie ptactwo i zwierzęta drapieżne, wielbłądy i konie - wszystko kręci się i gawędzi, wpisując się w to wielkie wydarzenie. Brak kontroli pokazuje wspaniałe horyzonty, zalatuje wolnością i swobodą, a sterowanie kojarzy się z czymś nie do dopuszczenia, starym reliktem niewolniczych czasów.

Poranek.
Słońce wzeszło przysłonięte chłodną kołdrą. Zimno, ciężkie chmury i lekki melancholijny nastrój. Braki optymizmu nie zakłócą święta. To już tuż tuż i będzie uczta Pono.

Piter wtrąca się w sprawy społeczności. Na agorze daje komunikaty sprzeczne z istotą życia członków przebywających w bloku. Po dłuższym namyśle jednak pluralizm i wolność słowa wygrywają, a prawo do wypowiedzi reprezentuje demokratyczny światopogląd.