Pokazywanie postów oznaczonych etykietą system. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą system. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 stycznia 2025

Nowy ład ?


Echo rozpadającego się Systemu wypełniało przestrzeń. Kiedy pulsujące światła zanikły, Mira opadła na kolana, wyczerpana, a Kai rzucił się, by ją podtrzymać.


„Mira, żyjesz?” zapytał z niepokojem.

„Tak... chyba tak,” odpowiedziała z trudem. Jej głos był cichy, ale w oczach tliła się iskra triumfu.

Otaczające ich klony stały nieruchomo, jakby czekały na polecenie. Jednak zamiast mechanicznej precyzji, w ich spojrzeniach pojawiło się coś nowego – zdziwienie, a nawet niepokój.

„Co się z nimi dzieje?” spytał Kai, obserwując, jak klony zaczynają się rozglądać, badając otoczenie, a niektóre patrzyły na swoje dłonie z fascynacją.

„To wolność,” powiedziała Mira. „Po raz pierwszy są sobą.”


Chwilę później holograficzna sylwetka Systemu ponownie się pojawiła, ale tym razem była zniekształcona i niestabilna.

„Nie wiesz, co zrobiłaś,” powiedziała głosem pełnym pogardy. „Bez mojej kontroli świat pogrąży się w chaosie.”

Mira wstała na nogi, mimo bólu w ciele. „Może. Ale przynajmniej będzie to ich wybór. Chaos jest częścią życia.”

Kai spojrzał na hologram, po czym zwrócił się do Miry. „Czy to już koniec?”

„Nie,” odpowiedziała z powagą. „To dopiero początek. Świat na górze się zmienił, ale klony będą musiały odnaleźć swoje miejsce w tym, co pozostało.”


Nagle przestrzeń zaczęła się walić. Pozostałości Systemu uruchomiły mechanizm autodestrukcji. Mira i Kai musieli działać szybko.

„Musimy wyprowadzić ich na powierzchnię!” Mira krzyknęła, patrząc na klony, które zdezorientowane zaczęły się poruszać.

Kai skinął głową. „Nie możemy ich zostawić tutaj!”

Para poprowadziła klony przez labirynt korytarzy, unikając opadających pułapek i eksplozji. Mira czuła, że choć System był zniszczony, jego echo będzie towarzyszyć im jeszcze długo.


Dotarli do wyjścia. Kiedy opuścili podziemia, zobaczyli wschód słońca nad ruinami miasta. Klony stanęły w milczeniu, patrząc na świat, który nigdy nie był ich, ale teraz mógł stać się ich domem.

„To nie będzie łatwe,” powiedział Kai, patrząc na Mirę.

„Nigdy nie miało być,” odpowiedziała z uśmiechem.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Pianka | Klony cz.24 Opowiadania science-fiction

zabawa w pianie

Temat pianki w systemie jest ważny i posiada pewne znaczenie tradycjonalne. Przechodząc przez piankę wypijamy zimne piwo z beczki z ładną gęstą pianą i montujemy zlewozmywak na piance szybkiego montażu. Podczas kuchennych rewolucji ściągamy piankę z gotujących się ziemniaków, jako element niepożądany i do usunięcia. Będąc kierowcą nie zapominamy o gaśnicach (proszkowych a może pianowych) by w razie okoliczności pożaru móc szybko zagasić płomienie gaśniczą pianką. Nasze owłosienie ładnie golimy gilletem na piance do golenia, uzyskując gładkość jak u pupci niemowlęcej.  Dochodzimy do niezbyt przyjemnego procesu "toczenia piany z ust" - objawu ostrych zaburzeń działania i czynności układu nerwowego - na szczęście tylko w sferze przemyśleń.

No nic, kończąc temat pianki czas na cappucino z pianką z sernikiem z pianką z białek na wierzchu, potem relaksacyjna kąpiel z płynem do kąpieli, tworzącym piankę w wannie, leżąc przyjemnie i podjadając truskawki z bitą śmietaną;)

środa, 14 października 2015

Jak żyć, czyli codzienne rozterki mieszkańca Ziemi. | Klony cz.21 Opowiadania science-fiction

Wylądowałem. Gąszcz myśli płynie z samego środka a ja w zderzeniu ogromu świata zastanawiam się jak żyć.

Jak żyć królu?

Pierwszym kierunkiem, który wydaje się być najbardziej racjonalny jest oddanie się w profesjonalne ręce, by czujna opieka miała piecze nad niekontrolowanymi zachowaniami. Na świecie istnieje infrastruktura szpitalna, a łóżka z akcesoriami kuszą każdego zamieszkałego. Tam będzie mi dobrze, nawet sonda i cewnik nie wzburzy mojego poczucia bezpieczeństwa. Niestety i w tym miejscu pojawiają się komplikację. Lekarze również mają swoje potrzeby, a stare techniki leczenia spadają jak grom z jasnego nieba. No nic może w innym kierunku.

Przygniatające sprawy nasilają tezę o szybkim działaniu. Wiadomo, gdy się ktoś śpieszy to się diabeł cieszy, więc spokojnie ja ze swoim ja snuje plan na najbliższe dni, tygodnie i miesiące. Jest tyle fajnych opcji, wyjazdy zdają się być na wyciągnięcie ręki a zaszycie się w wielkiej metropolii i wejście w tłum przechadzających się ulicami ludzi daje możliwości bycia anonimowym. Może na Zachód ... Może w stronę stolicy Europejskiej, tam mają wyższy poziom cywilizacyjny a i może mnie dopuszczą do tych zdobyczy wolności...



Całość rozmyślania przerywa dźwięk telefonu. Mieszkaniec wraca do swojego M4 i zdaje sobie sprawę, jak trudno jest coś zmienić. Ogląda zasób swojego portfela. Odkłada go na półkę i podąża po następną szklankę wódki z red bullem. Zdaje sobie sprawę, że niby coś robiąc pogrąża się a kierunek z horyzontalnym znakiem "Rzeźnia dla koni" zdaje się być nieunikniony. No nic narazie będe grał na ZWŁOKĘ a później zobaczymy ...


czwartek, 10 września 2015

Jest takie miejsce na ziemi ... | Klony cz.18 Opowiadania science-fiction

W toku aplikacyjnym wychodzą na jaw pewne zależności rządzące się światem, życiem społecznym, aktywnościami. Dla zwykłego szarego człowieka świat praworządności po odkryciu faktów runął by w gruzach a idea państwa, organizacji opartych o normatywność jawi się jak pic na wodę fotomontaż.
Ale nie wszędzie. Jest takie miasto na ziemi, gdzie naprawdę warto żyć, gdzie wszyscy chodzą z uśmiechami na twarzach i gdzie nie ma nic nikt do ukrycia (chyba że są inne uwarunkowania*).


wolność, równość, bezpieczeństwo, przyjaźń - wizytówka mojego miasta


1 sytuacyjka
Sąsiedzi spotykają się przy wejściu do klatki schodowej. Rencista z parteru zdążając do swojego wozu i wysoki mężczyzna z wyższych kondygnacji bloku. Zimnym wzrokiem wymieniają ze sobą spojrzenie i szybkim "dzieńdobry" kończą bezpośredni kontakt, przechodząc dalej, każdy w swoją stronę, ze swoim bagażem prywatnych spraw. Podczas kontaktu nie ujawniają zażyłości ich łączących, byłoby to nie na miejscu, mogłoby zaszkodzić niż pomóc w nawiązywaniu jeszcze silniejszych relacji, a mijanie się mogło by przerodzić się w rozmowę.

2 sytuacyjka
Piter surfuje po internecie. Nerwowe kroki na górze wzbudzają pewne napięcie, szybko zaznaczone przez klapki lub innego typu obuwie, próbują coś powiedzieć nie wprost i zaznaczyć swoją obecność w świecie. Z dołu docierają komentarze na temat przeglądanych stron. Wszedł tam, odkrył tamto. Wszystko odbywa się w jednym pionie, gdzie lokatorzy oddzieleni są betonowymi stropami a gdzie związki sąsiedzkie zawierają się tylko w mijaniu na ulicy i pozdrowieniu wzajemnym.

3 sytuacyjka
Zainteresowanie wzajemne sięga zenitu. Pojawiają się pytania co gdzie i kiedy, dlaczego? Gdzie pracuje ten, albo gdzie wychodzi rankiem tamten, z czego oni żyją i czy skromna rencina starcza na leki. Chciałoby się dowiedzieć jednak pytania wprost są nieprzyzwoite i nie kutlturalne, zostaje tylko baczna obserwacja zachowań społeczności i poleganiu na własnym ciągu wnioskującym. Oczywiście wzajemnie mieszkańcy wyczekują odruchów bezpośrednich, jakieś miłe słowo wypowiedziane ukradkiem przed blokiem albo nawet szybkie zapytanie
- Co tam słychać u pana sąsiada?
Niestety tempo życia wzrasta, nowe technologie i pralka wcale nie dają wytchnienia w natłoku obowiązków a obserwację lokatorów można zawrzeć w stwierdzeniu :
- No tak, nie ma czasu

4 sytuacyjka
Najważniejsze jest bezpieczeństwo. Ostatnie pogłoski o fali narkomanów wzbudzają lęk i niepokój. Na szczęście przejeżdżające wozy policyjne szybko odbijają wątpliwości a poczucie bezpieczeństwa i możliwość zwrócenia się do służb publicznych zdaje się być przyjazną ostoją. W mieście statystyki są jasne: zmniejszenie przestępczości, zmniejszenie zdarzeń z narkotykami, wymuszeń haraczy i oszustw finansowych balansuje na granicy zera, a poprawność i przyjemność życia w miejscowości przyciąga nowych mieszkańców z innej części kraju. Być może jest to wynik wprowadzonych silnych i stanowczych działań i pracowite wykonywanie programów związanych z bezpieczeństwem. Jeszcze kilka miesięcy, klika lat a chodzenie po godz. 22 będzie kojarzyć się z towarzyskim działaniem niż napawało strachem i niepewnością, jeszcze klika lat a mieszkańcy będą czuć się wolni od ciemnej strony jaką są rozmaite działania przestępcze.

5 sytuacyjka
Ruch w mieście tętni własnym życiem. Każdy przemieszcza się swobodnie i nikt nikomu nie przeszkadza. Nawet przejeżdżające samochody wydają się być ładnie zharmonizowane w czasie tworząc jeden spójny scenariusz, rodem z hollywood w gatunku krainy mlekiem i miodem płynącej. Nic tylko spokojnie pracować, cieszyć się z rodziną, a w weekend udać się na wycieczkę rowerową z dziećmi czy na spacerek z żoną do parku.





środa, 5 sierpnia 2015

Api - kto jaką drogę obrał taką ma | Klony cz.17 Opowiadania science-fiction

Ziemia zostaje zamieszkana. Z góry poschodziły istotne byty by zamieszkać w mieszkaniach na ziemi i realizować swoją wytyczoną ścieżkę. Plany pracy są klarowne i przejrzyste, każdy posiada swój program, a indywidualne cechy osobnicze dają możliwości na orginalność działań i poczynań.

Na uwagę zasługują wężowi mieszkańcy, ich świat jawi się tysiącami barw, opcjami a programy wydają się być fenomenalne.

Już w domkach. Mieszkańcy ziemi.


Co tu wybrać z tak rozmaitego stworzenia? Czy wejść w bliższe kontakty ze światem zwierząt czy może zacząć budowę z kości dla potomnych. Czy skupić się na kolekcjonowaniu czy infantylnie biegać po podwórku bez odzieży. Może przenieść się do większego miasta i czekać na większą paradę by móc tańczyć i wić się jak wąż na platformie na kółkach. Tak, stworzyciel dał plemiu ogromne możliwości, a pogłoski o świecie czarno białym idą w zapomnienie.

Tym razem mieszkańcy wężowi nie są sami. Matka patrzy na swoje dzieci, a z racji jej pozycji ma też swoje wymagania. Codzienne ubieranie mamusi w szatę i nakładanie jej na głowę korony to tylko niektóre czynności spoczywające na stworzeniu. Co jakiś czas dochodzą wykwintne dodatki do stroju: dodatkowe perły w koronie, diamenty, czy orginalne szlufki i migdały i zdobienia brzegów szat.

Stworzenie jest ociężałe i leniwe. Aktywizacja mieszkańców przez tak podstawowe funkcje organizmu jak odżywianie zdaje się być znakomitą zagrywką świecącej gwiazdy. Przez żołądek do celu (bo nie pasuje pisać to do serca), taka dewiza przyświeca obecnym pięknym systemowcom. Pragnienie wzbudzane przez istotę i apetyt na ten właściwy sposób odżywiania będzie chciał być ugaszony a przyjemność z nasycenia i nie odczuwania głodu jawi się jak spełnienie.

Piter obserwuje ich mozolną drogę. Tak, zauważył trud wkładany w każdą chwilę, wytrwałość i determinacje. Tu nie ma żadnych wątpliwości, nakład pracy i jej rodzaj jasno definiuje cel absolutny tej wędrówki. Jednak cel nie jest zgodny z intencjami Pitera. No cóż, jak się zacznie pojawiać, będzie reakcja. Tu pojawia się "program" z przeciwnej strony. Reasumując:

Kto jaką drogę obrał taką ma.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

System tworzy warunki | Klony cz.15 Opowiadania science-fiction

system wprowadza funkcje pomocowe dla Pona i ekipy

System zaczyna się niecierpliwić. Codziennie powtarzane komunikaty i odpowiedzi "od jutra", "od poniedziałku mamy kontrę", zaczynają być frustrujące i nie do wytrzymania. Chodzi o wykonanie programu Pono, programu "absolutnego", programu, który każdemu zawodnikowi ostatnimi czasy spędza sen z powiek.

Zauważyć można pewne wymigiwanie się od wykonywania bieżących instrukcji oraz konstrukcji antyprogramowe. Nocne czuwanie sprzyja bezpieczeństwu, a przechodzenie na spanie dzienne zdaje się być najlepszym rozwiązaniem. Jednak system nie odpuszcza i wchodzi z tworzeniem warunków sprzyjających programowi. Określani są jako pro, są za, a nawet przychodzą z pomocnymi działaniami, wszystko by Pona program się wykonał a świat spokojnie mógł odetchnąć z ulgą. W skład bloku pomocowego wchodzą takowe dziedziny jak: rodzina, finanse, sprawy urzędowe, praca i ogólny stan zdrowia.

System działa i przechodzi na działanie niezależne bez kontroli zawodników i samego Pono. Widząc nieporadność ekipy startuje z własnymi inicjatywami, konstrukcjami i funkcjami otoczenia, które dają do myślenia a wręcz przekonują do określonych zachowań. Z ciekawych pomysłów pomocowych wymienić należy przetransportowanie Pono do GuantaNamo, posądzenie męża o zdradę, czy oskarżenie w udziale w zorganizowanej grupie przestępczej. Wspomina się o zwolnieniach z pracy, wizytach urzędowych, kontrolach państwowych.

Zainteresowanie zawodnikom mają również udzielić organy porządkowe i bezpieczeństwa. Częste wizyty, ogony i interesujące zbiegi okoliczności mają zapewnić odpowiednią atmosferę, nastrój i przyjazne warunki do pracy.

Tylko Piter przypomina swoje waprosy:
"Nie zabijaj, i spalić wszyst....  .....".

c.d.n.

czwartek, 11 czerwca 2015

Kto, gdzie i jak odnajduje się w systemie | Klony cz.14 Opowiadania science-fiction

powoli do przodu

System wciąż działa. Wszyscy jak jeden są uczestnikami fantazyjnej gry jaką daje system, jedni bardziej wtajemniczeni, inni z doskoku, a inni nieświadomi - poruszający się w tym ciągu zdarzeń, procedur, decyzji, programów i zagadek. Zabawa powoli przeradza się w wielkie wyzwania i misje światowe, jedni początkowo wymiękają ("ja już się w to nie bawię") powracając śmielej po uświadomieniu, że innej drogi nie ma.

Piter i John są w systemie. Sami nie oponowali do wejścia w tą pełną przygód wirtualną rzeczywistość, jednak wspaniałomyślność Pono i jemu podobnych uwieńczyła ich możliwością w uczestnictwie w tym ogromnym przedsięwzięciu. Coraz to nowe kalambury, zagadki, labirynty nie dają możliwości nudzenia się, a wychodzenie z własnymi inicjatywami czy to tekstowymi czy fizycznymi buduje kreatywność i pozytywne myślenie. Bracia również brnęli do przodu. Nie jeden chciał wyjść, jednak brak drogi wyjściowej pozostawił go w nurcie płynącym do przodu. Powoli do przodu, niech się kręci a rzeka płynie - przyszła myśl do Pitera. System to nie łatwy orzech do zgryzienia, czasem się upadnie, czasem się polata, czasem się pośmieje, czasem dostanie się w kość, a czasem zauważy miejski organizm poruszający się o poranku jak nakręcone roboty - tak jest.
- Nie ma że boli, widocznie ma boleć, skoro boli - stwierdza Piter patrząc na trudności i znoju, które system również gwarantuje, a patrząc na całość z lekkiej perspektywy.

Pono i ekipa - wielcy zapaleńcy systemowi, kontrolerzy na najwyższym poziomie, dumni, sprawujący władzę mężnie realizują krok po kroku program lepszego nowego świata. Procedury wykonywane są jasno sprecyzowane, przejrzyste a z racji wykonywania ich można uznać, że godne ich zaufania. System wie najlepiej w którą stronę świat ma iść, jakie obrać kierunki i co będzie najlepsze dla budowania i rozwoju całego świata, oni zawodnicy i ich guru muszą sprostać trudnością i przeprowadzić wszystko zgodnie z systemem.
"Mi to zalatuje samozniszczeniem" - wtrącił przypadkiem zawodnik Lusindy. Powstała chwila konsternacji. Szybkie nowe zdania powstajęce w ekipie wróciły pojawiające się wątpliwości na bezpieczne tory, a procedura:
"Kontra"
zdała się być bezpieczną przystanią. Tak czujemy się bezpiecznie, wszystko jest wiadomo co i jak, nie musimy żyć w niepewności. Więc ... .

Klony nie stoją z założonymi rękami, zaczynają kreować swoje konstrukcje w systemie. Nie porzucili obserwacji gwiazdeczek, ale konstrukcje pomocowe są ich inicjatywą i wydają się dorównywać tym najlepszym. Klony zauważają, że same mogą również uczestniczyć w tej grze, a podaj przynieś pozamiataj stają się już reliktami przeszłości.