Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gwiazda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gwiazda. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 grudnia 2024

Przebudzenie

Mira i Kai biegli przez labirynt tuneli, słysząc z tyłu metaliczny stukot zbliżających się dronów. Podziemia zdawały się ciągnąć w nieskończoność, ale Kai wyciągnął swoje urządzenie nawigacyjne. „Są tu jeszcze stare szyby ewakuacyjne. Jeśli dotrzemy do jednego z nich, możemy się wydostać!”

„A co potem?” zapytała Mira, łapiąc oddech.

Kai spojrzał na nią z determinacją. „Musimy znaleźć miejsce, gdzie System nie sięga. Jeśli istnieją inni jak ty, to mogą być w Strefie Cienia – obszarze, którego System nie kontroluje w pełni.”


Po kilkunastu minutach dotarli do dużej, okrągłej komory. W jej centrum znajdował się stary szyb prowadzący na powierzchnię. Jednak zanim zdążyli podejść bliżej, zza rogu wyłoniły się drony. Ich czerwone światła migotały jak złowrogie oczy, a monotonne głosy zaczęły wykrzykiwać:

„Nieupoważniony dostęp. Poddajcie się natychmiast.”

„Nie ma czasu na dyskusje!” krzyknął Kai, wyciągając coś, co wyglądało jak improwizowany granat. „Przygotuj się!”

W jednej chwili ciszę rozerwał wybuch, a Kai pociągnął Mirę w stronę szybu. Podłoże drżało, gdy drony otworzyły ogień, ale Kai zdołał aktywować starą windę. „Wchodź!”


Winda zatrzymała się w ruinach dawnego miasta na powierzchni. To, co zobaczyli, odebrało Mirze mowę. Były to zniszczone resztki dawnej cywilizacji – budynki porośnięte roślinnością, ulice pokryte gruzem i wyblakłe billboardy przedstawiające hasła o równości i jedności.

„To tutaj wszystko się zaczęło,” powiedział Kai. „Stare miasto. To tu System przejął władzę.”

„A Strefa Cienia?” zapytała Mira.

Kai wskazał horyzont. „Jest za tamtymi górami. Ale najpierw musimy odpocząć. W nocy System ma mniejszy zasięg.”


Kiedy rozbili prowizoryczny obóz, Mira wyjąła dysk z danymi, który zabrała z laboratorium. Podłączyła go do przenośnego urządzenia, które Kai zdołał uratować.

Na ekranie pojawiła się nowa wiadomość od kobiety z hologramu.

„Jeśli to oglądasz, Mira, dotarłaś dalej, niż się spodziewałam. W Strefie Cienia znajdziesz tych, którzy przeżyli – innych Oryginałów. Ale uważaj: System będzie ścigał cię bez końca. Jesteś zagrożeniem dla jego istnienia. Klucz do jego zniszczenia leży w tobie. Twoje DNA zawiera sekwencję, której System nie może kontrolować. Jesteś naszą ostatnią nadzieją.”


Mira wpatrywała się w ekran, próbując zrozumieć ciężar tych słów. „Moje DNA? Dlaczego ja? Co jeśli nie jestem na to gotowa?”

Kai uśmiechnął się do niej. „Może nie wiesz wszystkiego, ale robisz to, co inni bali się zrobić. To już czyni cię gotową.”

Gdy zapadła noc, Mira patrzyła na zrujnowane miasto, pełne duchów przeszłości. W głębi duszy wiedziała, że to dopiero początek ich walki.


Trzeci odcinek kończy się sceną, w której Mira i Kai, na tle zrujnowanego miasta, przygotowują się do podróży w stronę Strefy Cienia, gdzie czekają kolejne odpowiedzi i sojusznicy.

piątek, 2 października 2015

Tworzenie absolutne - kto co ma to ma | Klony cz.19 Opwiadania science-fiction

Świat idzie do przodu. 

Na blogach wciąż bryluje Pono a jego kreatywność zaskakuje nawet najwyśmienitsze istoty. Dziś postanowił stworzyć sferę intymną, tak bardzo przecież potrzebną ludziom kulturalnym. Po początkowym wstępie przystąpił do kreowania gry wstępnej. Pojawiły się umizgi i zagrywki, wobec których żaden wąż nie przejdzie obojętnie a pobudzające feromony rozpalą męską część do czerwoności. Do pełni szczęścia zabrakło finiszowania, tak to też już jest i zapowiada się dla lewej strony całkiem smacznie.

- Jakto bez pejczów?
- Rozumiesz, jest ORYGINALNY,
- ale, przecież k..y się nie je,
- przyzwyczaicie się, a stopniowo obędzie się bez odruchów wymiotnych.

W takcie procesu tak ciężkiego i wytrwałego, że nawet lekkie przeziębienie wkradło się do stworzyciela, nadszedł czas na idealne życie w królestwie. Król nieco zmęczony, przełożył nogę na nogę, wzdychnął i rzekł: Niech mają.

Trzeba jednak pamiętać, że nie obędzie się bez agroturystyki na tym blogu. Swoboda i swawola, muczenie i buczenie i program szablonowy daje tak oczekiwany swojski klimat na łonie natury. Może po całości będzie mliko i wędzony oscypek, kto wie ...

ulubiona owieczka stworzyciela Pono


środa, 5 sierpnia 2015

Api - kto jaką drogę obrał taką ma | Klony cz.17 Opowiadania science-fiction

Ziemia zostaje zamieszkana. Z góry poschodziły istotne byty by zamieszkać w mieszkaniach na ziemi i realizować swoją wytyczoną ścieżkę. Plany pracy są klarowne i przejrzyste, każdy posiada swój program, a indywidualne cechy osobnicze dają możliwości na orginalność działań i poczynań.

Na uwagę zasługują wężowi mieszkańcy, ich świat jawi się tysiącami barw, opcjami a programy wydają się być fenomenalne.

Już w domkach. Mieszkańcy ziemi.


Co tu wybrać z tak rozmaitego stworzenia? Czy wejść w bliższe kontakty ze światem zwierząt czy może zacząć budowę z kości dla potomnych. Czy skupić się na kolekcjonowaniu czy infantylnie biegać po podwórku bez odzieży. Może przenieść się do większego miasta i czekać na większą paradę by móc tańczyć i wić się jak wąż na platformie na kółkach. Tak, stworzyciel dał plemiu ogromne możliwości, a pogłoski o świecie czarno białym idą w zapomnienie.

Tym razem mieszkańcy wężowi nie są sami. Matka patrzy na swoje dzieci, a z racji jej pozycji ma też swoje wymagania. Codzienne ubieranie mamusi w szatę i nakładanie jej na głowę korony to tylko niektóre czynności spoczywające na stworzeniu. Co jakiś czas dochodzą wykwintne dodatki do stroju: dodatkowe perły w koronie, diamenty, czy orginalne szlufki i migdały i zdobienia brzegów szat.

Stworzenie jest ociężałe i leniwe. Aktywizacja mieszkańców przez tak podstawowe funkcje organizmu jak odżywianie zdaje się być znakomitą zagrywką świecącej gwiazdy. Przez żołądek do celu (bo nie pasuje pisać to do serca), taka dewiza przyświeca obecnym pięknym systemowcom. Pragnienie wzbudzane przez istotę i apetyt na ten właściwy sposób odżywiania będzie chciał być ugaszony a przyjemność z nasycenia i nie odczuwania głodu jawi się jak spełnienie.

Piter obserwuje ich mozolną drogę. Tak, zauważył trud wkładany w każdą chwilę, wytrwałość i determinacje. Tu nie ma żadnych wątpliwości, nakład pracy i jej rodzaj jasno definiuje cel absolutny tej wędrówki. Jednak cel nie jest zgodny z intencjami Pitera. No cóż, jak się zacznie pojawiać, będzie reakcja. Tu pojawia się "program" z przeciwnej strony. Reasumując:

Kto jaką drogę obrał taką ma.