środa, 4 grudnia 2024

Podziemia Luminy

 


Mira i Kai biegli przez wąski tunel, z daleka słysząc echa alarmów. Metaliczne ściany, pokryte rdzą i graffiti z przeszłości, zdawały się pochłaniać ich kroki. Podziemia Luminy były inne niż to, co znała Mira – nieprzewidywalne, nieuporządkowane. Było tu ciemno, ale w powietrzu unosiło się coś dziwnego: zapach wolności.

Kai trzymał w dłoniach urządzenie, które emitowało delikatny, pulsujący dźwięk. „To nas poprowadzi do starego centrum dowodzenia,” powiedział, zerkając na mapę. „Jeśli to miejsce jeszcze istnieje, tam znajdziemy odpowiedzi – i być może innych jak my.”

Mira, choć zdeterminowana, czuła narastający niepokój. „Innych? Myślisz, że nie jesteśmy jedyni?”

Kai spojrzał na nią z uśmiechem pełnym nadziei. „Jest nas więcej, musimy ich tylko znaleźć.”


Po godzinach marszu dotarli do ogromnych, stalowych drzwi. Kai wyciągnął z torby starą kartę dostępu. Przyłożył ją do skanera, ale system odrzucił próbę. „Cholera, to miało zadziałać,” syknął, uderzając w panel. Mira zauważyła jednak coś, czego on nie widział – niewielki otwór na odcisk palca.

„Spróbuję,” powiedziała, kładąc rękę na skanerze. Ku ich zaskoczeniu drzwi otworzyły się z głośnym zgrzytem.

„Jak to możliwe?” zapytał Kai, patrząc na nią z niedowierzaniem.

Mira nie miała odpowiedzi. Ale coś w jej wnętrzu mówiło jej, że to miejsce było w jakiś sposób powiązane z nią – z kim była, zanim stała się klonem.


Za drzwiami kryło się dawne laboratorium. Było zrujnowane, ale wciąż działały niektóre terminale komputerowe. Mira zbliżyła się do jednego z nich, a ekran automatycznie się włączył. Na monitorze pojawił się napis:

„Witaj, Mira. Dostęp przyznany.”

„Zna twoje imię?” Kai był zszokowany.

„To musi być pomyłka,” powiedziała Mira, choć jej głos drżał.

Terminal zaczął wyświetlać dane – dokumenty, filmy, a nawet nagrania głosowe. Jeden z plików był oznaczony jako „Projekt Oryginał – Priorytet 1”. Mira uruchomiła go.

Na ekranie pojawiła się kobieta o jej twarzy, ale starsza, bardziej doświadczona. Miała smutny, ale zdecydowany wyraz twarzy.

„Jeśli to oglądasz, Mira, oznacza to, że nasz plan zadziałał. Jesteś klonem, ale nie takim jak inni. W twoim kodzie ukryliśmy coś wyjątkowego – pamięć o świecie sprzed Luminy. Jesteś kluczem do przebudzenia reszty.”


Kai spojrzał na Mirę, a jego twarz zdradzała mieszankę szoku i podziwu. „Ty… jesteś częścią tego wszystkiego. To dlatego drzwi się otworzyły.”

Mira próbowała to wszystko zrozumieć. „Ale dlaczego? Dlaczego mnie stworzyli?”

Ekran odpowiedział na jej pytanie.

„System nie jest doskonały. Byłaś eksperymentem, próbą stworzenia kogoś, kto mógłby go przechytrzyć, gdyby wymknął się spod kontroli. Musisz odnaleźć innych Oryginałów, zanim System dowie się, że się przebudziłaś.”


W tym momencie w laboratorium rozległ się dźwięk. Ściany zaczęły drżeć, a z tunelu, którym przyszli, dobiegał huk maszyn. Kai zerknął na Mirę. „Znaleźli nas.”

„Musimy iść,” powiedziała Mira, wyłączając terminal i zgrywając dane na przenośny dysk.

„Dokąd teraz?” zapytał Kai.

„Znajdziemy Oryginały,” odpowiedziała, wkładając dysk do kieszeni. „A potem zniszczymy System.”


Drugi odcinek kończy się sceną, w której Mira i Kai wybiegają z laboratorium, ścigani przez mechaniczne drony Systemu. Za nimi wybucha część podziemi, ale przed nimi rozciąga się nieznany, nowy świat tuneli i sekretów.

sobota, 30 listopada 2024

Oryginał


W świecie, w którym każdy wygląda tak samo, różnice między ludźmi przestają mieć znaczenie. Miasto Lumina, zalane światłem neonowych reflektorów, pulsowało życiem klonów. Każdy mieszkaniec nosił identyczną twarz, miał identyczne wspomnienia, a jego dzień wypełniały te same zadania. System, centralna sztuczna inteligencja kontrolująca wszystko, zapewniał harmonię i brak konfliktów.

Wśród tych niezliczonych identycznych sylwetek znajdowała się jedna osoba, której umysł był inny – ale jeszcze o tym nie wiedziała. Mira-37, jak wszyscy, zaczynała dzień od tego samego powitania od Systemu:
„Dzień dobry, obywatelu. Twoje zadanie na dziś to…”.

Mira żyła jak reszta klonów – mechanicznie. Ale pewnego dnia coś się zmieniło. Gdy pracowała nad rutynowym zadaniem w laboratorium genetycznym, natrafiła na plik nazwany "Genesis", ukryty głęboko w systemie komputerowym. Kliknęła na niego z ciekawości, a ekran wypełniły obrazy i słowa, które zburzyły jej dotychczasowy świat.

Na zdjęciach widniały twarze, różne twarze. Ludzie o odmiennych rysach, kolorach skóry, włosach i oczach. Dokumentacja opisywała istoty, które nazywano "Oryginałami". Były to pierwowzory klonów, ludzie, którzy istnieli przed powstaniem Systemu.

Mira poczuła dziwne uczucie – jakby coś głęboko w niej wołało. Po raz pierwszy zadała sobie pytanie, którego klonom nie wolno było zadawać:
Kim ja jestem?


Tej nocy Mira nie mogła spać. Obraz twarzy z pliku "Genesis" nie dawał jej spokoju. Wstała z łóżka i zaczęła grzebać w archiwach Systemu, ryzykując wykrycie. Odkryła coś szokującego: kiedyś świat był pełen różnorodności, a klonowanie stało się narzędziem władzy, by wyeliminować konflikty, które wynikały z ludzkiej odmienności. Wszyscy, którzy opierali się tej wizji, zostali… wymazani.

Mira zaczęła zauważać drobne różnice między klonami w jej otoczeniu. Jedna osoba miała minimalnie inny odcień skóry, inna mówiła z ledwo zauważalnym akcentem. Czy to możliwe, że System nie był tak doskonały, jak twierdził? Czy istniało więcej takich jak ona – klonów, które zaczynały się budzić?


W kolejnych dniach Mira próbowała nawiązać kontakt z innymi, którzy wydawali się różni. Jednak każdy, z kim rozmawiała, szybko powracał do mechanicznych odpowiedzi. Mira czuła narastającą izolację, aż pewnego wieczoru usłyszała szept w ciemnym zaułku:
„Też to widzisz?”.

Był to Kai-12, technik z niższych poziomów miasta. Jego oczy zdradzały coś, czego Mira nie widziała u nikogo innego – strach i determinację. Kai ujawnił, że od dawna wiedział o prawdzie, ale bał się działać. System był wszechobecny, a każda próba buntu kończyła się „recyklingiem” – procesem wymazywania pamięci.

„Jest miejsce, gdzie możemy się ukryć” – powiedział Kai, podając Mirze starą mapę miasta. „Podziemia Luminy. Tam wszystko się zaczęło, tam też możemy znaleźć odpowiedzi”.


Mira wiedziała, że decyzja o ucieczce będzie nieodwracalna. Jeżeli System dowie się o jej działaniach, nie będzie już odwrotu. Jednak pierwszy raz w życiu czuła, że ma coś, o co warto walczyć – prawdę o świecie, o ludziach, i być może o samej sobie.

To był dopiero początek.


Pierwszy odcinek kończy się sceną, w której Mira i Kai znikają w podziemnym tunelu, a za nimi rozbrzmiewają alarmy Systemu.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Pranie wężów - etap: sznitowanie | Klony cz.25, Opowiadania science-fiction



Jednym z elementów do przejścia jest sznitowanie. Jest to poziom, który prowadzi do samookaleczeń, najczęściej na nadgarstkach i przedramieniach, rzadziej na innych częściach ciała. Osoba poddana temu rodzajowi prania mózgu, odczuwa potrzebę przejścia tego prania a jedynym wyjściem zdaje się być właśnie sznitowanie.

Podczas przechodzenia ważnym elementem było umieszczenie i przekazanie odpowiedniej informacji do odczytu z fragmentów okaleczonych. Stąd tak popularna symbolika i treści kojarzące się z ciemną stroną mocy, sektami czy demonami. Informacje zawarte na tekstach wysznitowanych często posiadały jednego adresata i były ściśle spersonalizowane.

Piter ściągnął info z sznita, przechodząc w ten sposób pranie koguciane. Okazało się, że osoby poddawane tym praniom mogą wykrzesać z siebie swoje własne komunikaty, tak bardzo wołające o pomoc, zrozumienie i miłość. Z dołu rozległy się pojękiwania:

- Nie ma sznitów, nic tu nie widzę ...

Wężownica nerwowo skupiając się szuka sznitów, jednak nic nie może znaleźć. Brak skrupułów jeszcze bardziej wyostrza obrzydliwość i wstrętność tej postaci oraz ekipy uczestniczącej w przeprowadzaniu m.in. programu sznitowego.

Piter jest przeciwny samookaleczaniu - zapewne winny zostanie ukarany za cierpienie osób poddawanych i rodzin odczytujących te krwawe znaki. Miejmy nadzieje, że ludzie zostaną zwolnieni z tego obrzydliwego programu Pono.

sobota, 19 grudnia 2015

Jak przejść API bez przymrużenia oka | Klony cz.25, Opowiadania science-fiction

sama apteka nie wystarczy

By rozwiać wszelkie wątpliwości Piter podaje recepturę na przejście API. (z dedykacją dla Aligatora).

Trzeba żyć bez kłamstwa, nie zabijać, dążyć do prawdy.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Pianka | Klony cz.24 Opowiadania science-fiction

zabawa w pianie

Temat pianki w systemie jest ważny i posiada pewne znaczenie tradycjonalne. Przechodząc przez piankę wypijamy zimne piwo z beczki z ładną gęstą pianą i montujemy zlewozmywak na piance szybkiego montażu. Podczas kuchennych rewolucji ściągamy piankę z gotujących się ziemniaków, jako element niepożądany i do usunięcia. Będąc kierowcą nie zapominamy o gaśnicach (proszkowych a może pianowych) by w razie okoliczności pożaru móc szybko zagasić płomienie gaśniczą pianką. Nasze owłosienie ładnie golimy gilletem na piance do golenia, uzyskując gładkość jak u pupci niemowlęcej.  Dochodzimy do niezbyt przyjemnego procesu "toczenia piany z ust" - objawu ostrych zaburzeń działania i czynności układu nerwowego - na szczęście tylko w sferze przemyśleń.

No nic, kończąc temat pianki czas na cappucino z pianką z sernikiem z pianką z białek na wierzchu, potem relaksacyjna kąpiel z płynem do kąpieli, tworzącym piankę w wannie, leżąc przyjemnie i podjadając truskawki z bitą śmietaną;)